Wyzwólcie Tybet!
{ 22.03.2008, 21:41 }

Tybet. Nie znam osoby, która nie kojarzyłaby tego państwa. Bo ono od zawsze było symbolem. I chociaż dla każdego pewnie czegoś innego, bo dla niektórych – przedstawieniem mnichów święcie wierzących i wiecznie zamkniętych w swych komnatach, dla innych prawdziwie egzotycznego kraiku, do tego położonego w wiecznych mrozach. Przy tym wszystkich naprawdę zachwycała społeczność Tybetańczyków, ludzi tak wiernych i zespolonych z własnymi tradycjami, jak mało który naród. Tą więź wyczuwa się zarówno w mitycznych opowieściach o niesłychanych mocach mnichów, jak i zwyczajnych pieśniach, jakie ci tworzą.
Obecnie Tybet, jak doskonale pewnie wiadomo, jest pod reżimem Chin. Państwo to z kolei, chociaż można wiele by mówić o jego rozwoju technologicznym i tym, że produkuję ogromne ilości towarów sprzedawanych potem na całym znanym nam świecie, nie jest zdecydowanie państwem idealnym – traktuje swoich obywateli po prostu jak niegodne mrówki do pracy, przesycone jest ogłupiającym ich komunizmem i zupełnym brakiem szacunku dla człowieka.
Obecnie Chiny głoszą, że Tybet między innymi w okresie II wojny światowej nie był autorytarnym państwem buddyjskich mnichów, ale zwyczajną chińską prowincją. Z tego też powodu kraj siłowo przejął obecne terytorium Tybetu, aby posiadać w ich mniemaniu należne im tereny.
Oczywiście to wierutna bzdura i dlatego też tysiące Tybetańczyków jest mordowanych, gdy próbują oni odzyskać tylko prawa do własnego państwa. Czy nie przypomina to mrocznych okresów naszej historii? Aż strach pomyśleć, że takie rzeczy dzieją się obecnie.
W tej chwili rodowitych Tybetańczyków jest coraz mniej, a sam kraj zalany jest ich krwią i… Chińczykami przenoszonymi tam przez azjatycką potęgę, by szybko “wyrównać” poziom mieszkańców. Wiemy już, że sami rodowici Tybetańczycy się nie poddadzą, ale obecna ich szansa na wyzwolenie jest równa wręcz zeru… Przyjdzie do tego, że Tybet naprawdę stanie się tylko częścią Chin, a tradycje prawowitych mieszkańców zostaną po prostu zapomniane. I pewnie z pomocą Chińczyków, w których interesie leży przecież zatuszowanie sprawy i sprawienie, by świat uwierzył, że tak powinno być.
Ale “świat”, czyli także my, nie musi się dać nabrać i przymykać oko na całą tą sprawę. Wręcz przeciwnie. Wraz z autorami akcji Free Tibet apeluję, aby chociaż wrzuceniem na prowadzony przez siebie blog/stronę/forum/cokolwiek odpowiedniej grafiki czy tekstu podobnego do tego dać swój wyraz buntu, by pomóc Tybetańczykom.
Póki jeszcze można im pomóc.
Podobne wpisy:






Stało się – i ja dołączyłem do testów platformy reklamowej przeznaczonej dla blogów i małych serwisów, czyli
Marzec 22nd, 2008 at 9:48 pm
Ja to biorę za reaktywację i nie próbuj nawet się ze mną spierać :P
Marzec 22nd, 2008 at 9:55 pm
Nooo… Dobra. Ale powiedzmy że nie reaktywację w 100%, zwyczajnie na jakiś ważniejszy temat pewnie się wypowiem :) A tymczasem – Free Tibet!
Marzec 23rd, 2008 at 2:03 pm
Popieram, również u siebie nie raz o tym pisałem. I świetna grafika… u siebie też dodam :)
Marzec 24th, 2008 at 10:11 am
Tara-rara. http://www.webstop.pl/2008/03/23/blogosfera-a-chiny-tybet-i-olimpiada-zanim-wylaczysz-telewizor-dowiedz-sie-dlaczego-bojkot-tylko-zaszkodzi/
Kwiecień 7th, 2008 at 9:27 am
Dobrze, że nasze VIP-y nie pojadą na olimpiadę, bo w ten sposób zaoszczędzimy
pieniądze.