mp3#9
{ 01.02.2010, 18:49 }
Na wstępie muszę powiedzieć, że moją empetrójkę opanowały starocie. Stare, piękne hity, które odkrywam z niezwykłym wręcz wzruszeniem, jakbym na nowo odkrywał ważne kawałki siebie z dzieciństwa. Nic nowego mnie tak nie rusza jak utwory, które kiedyś słuchałem bez ustanku, by je następnie zapomnieć. Dzisiaj będzie ich kilka, bo trzeba je pamiętać.
Wouldn’t It Be Good – tutaj trochę pokrętnie przypomniałem sobie ten utwór, bo dzięki bardzo charyzmatycznej przeróbce wykonanej przez Placebo. Tym niemniej dopiero oryginał Nika Kershawa przypomniał, dlaczego kawałek jest taki dobry. Świetny, prosty, diabelnie szybko wpadający w ucho motyw muzyczny, dzięki któremu treść utworu mogłaby nie być najlepsza, a on wciąż byłby świetny. A że i tekst jest co najmniej zastanawiający (i ma genialny refren), to jest to klasyk na szóstkę.
Lonely Day – jak nie znoszę System of A Down, tak ten kawałek mnie grzmoci wewnętrznie i zewnętrznie. Porządna rockowa robota bez grama amatorszczyzny, z prostym, trochę przygnębiającym, ale niezłym tekstem.
‘74-’75 – Wszyscy znają ten kawałek The Connels, nawet jeśli samą grupę niekoniecznie (zresztą, podobnie jak ja). Delikatna muzyka, równie przyjemny i delikatny wokal, a treść świetna. Utwór na wieki.
Plus, jeszcze jeden rockowy klasyk, na szybko: Lady in Black. Absolutnie genialna gitarowa zagrywka.
Trochę mnie przeraża, że ostatnio nic nowego, a naprawdę dobrego do mnie nie trafia. Okej, jestem zachwycony Ewą Farną, ale to podobny rodzaj zauroczenia, jak w przypadku SoKo. I na tym zakończmy sprawę, nastęnym razem, mam nadzieję, nie będę musiał też pisać tylko o klasykach.
PS Jakby nic Wam nie podpasowało, to dźwięk burzy z deszczem na pewno załatwi sprawę.
Podobne wpisy:
dodaj bloga do czytnika RSS






Stało się – i ja dołączyłem do testów platformy reklamowej przeznaczonej dla blogów i małych serwisów, czyli
Luty 1st, 2010 at 6:58 pm
Lonely day!. bosz ile ja z tą piosenką przeżyłam…
moje mp3 ostatnio to głownie Michael Buble ;)
Luty 1st, 2010 at 9:59 pm
Tak, Lonely Day i Lost in Hollywood. Cuda muzyki ;))
Luty 2nd, 2010 at 12:36 am
Nik Kershaw – Wouldn’t it be good – Bardzo lubię :) W różnych wersjach też. :)