prince

Cześć! Nazywam się Paweł Wolak, możesz też mówić mi "dRaiser". Jestem graczem, miłośnikiem dobrych historii (w książkach, filmach, grach, itp.), miłośnikiem Internetu i technologii, lubiącym opisywać wrażenia na temat najciekawszych poznanych dzieł. Ponadto, jestem też programistą piszącym mniejsze i większe rzeczy w kilku ciekawych językach.


Dalej jesteś zainteresowany/a? Poczytaj więcej, zostaw komentarz, dodaj bloga do czytnika RSS!

k1

Placebo – relacja z koncertu

{ 25.11.2009, 0:14 }

tagiTagi: 

Grupę Placebo poznałem dobrze dopiero kilka lat temu. Zafascynowałem się nią nie od razu, bo grają muzykę trudną do słuchania i na pierwszy rzut oka nawet nieprzyjemną – dopiero, gdy się przed nią otworzy, można w pełni poczuć ją sobą i zrozumieć.

Dziewiętnastego listopada zespół grał na warszawskim Torwarze wielki, szumny koncert i była to zarazem moja pierwsza okazja, żeby posłuchać go na żywo. Aby zobaczyć słynnego Briana Molko i jego ekipę, aby poczuć ich muzykę tak mocno, jak to tylko jest to możliwe – z nimi i innymi fanami.

Koncert promował ostatnią płytę “Placków” Battle for the Sun. Różni się od poprzednich tym, że jest odrobinę mocniejsza, bardziej rockowa, może nawet trochę bardziej mainstreamowa – osobiście dla mnie jest jedną z najlepszych.

Rozpoczął się od moim ulubionym kawałkiem z tego krążka – For What It’s Worth i od razu pokazał, że Placebo na koncercie zagrają z przytupem i werwą. Zespół włożył “całych siebie” w odgrywane tracki było niesamowicie ostro, a zagrali w zasadzie wszystko z ostatniej płyty, a także kilka klasycznych utworów. Zakończyli po 17 kawałkach, aby dwukrotnie zabisować (po 3 utwory) i zadziwić publiczność niespodziankami takimi, jak przearanżowane kawałki. Fani dopisali, aczkolwiek lekka wtopa nastąpiła, gdy widownia nie zdołała po Brianie dokończyć wersu utworu (który to był?), na szczęście Molko podszedł do sprawy z humorem.

Krzyki, kończyny w górze i szalone tańce łączyły fanów, wizerunkując estremalną ekscytację z mroczną treścią piosenek, tak charakterystyczną dla zespołu.

Wybaczcie mi niedoskonałą formę tego opisu, ale jednak najprościej określić koncert jednym, prostym wyrażeniem: było zajebiście. Nadmiar emocji nie pozwala opisać sprawy należycie, jednak jest to wydarzenie, które wspominać będę długo i wiem, że następnego (może na otwartym terenie) showu Placków w Polsce już nie odpuszczę.

Setlista, Zdjęcia

PS: Dzięki, jak zawsze, dla Lan, która wprowadziła mnie w świat Placebo. :)

Kultura, Muzyka 1 Komentarz

k+

Lazy urls

{ 15.11.2009, 13:24 }

Lenię się, wiem, ale i wiele planuję… W końcu może przejdę do rzeczy, ale tymczasem chcę zrobić całą sagę Splinter Cell, przejść i zrecenzować Dragon Age, obejrzeć kupę m&a, znaleźć pracę, a do tego nie zginąć na studiach i w toku życia codziennego. Polecę kilka drobiazgów, jakie się nazbierały w tym tygodniu (mniej więcej).

  • Przede wszystkim: jeśli lubicie komiks, filmy (i/albo) gry, bardzo polecam niedziele na Motywie Drogi. Nie wiem, skąd oni to biorą, ale stuff wyciągają świetny. Niedziela nr 143
  • Otakon Zero – prawdopodobnie ostatni konwent mangowy w tym roku, na dodatek w Warszawie, organizowany przez ludzi odpowiedzialnych za magazyn Otaku, którym ostatnio się zachwyciłem (pomimo ’szkolnego’ wykonania, gwarantuje świetny poziom treści). Na dodatek pierwszy, na jaki się wybiorę ;)
  • Jak być może wiecie, wraz z premierą Dragon Age: Początek w Polsce ukazała się książka “Dragon Age: Utracony Tron”, będąca prequelem co do wydarzeń z gry. Wydana jest przez Fabrykę Słów, co może dobrze świadczyć o jej jakości. W ramach promocji polski dystrybutor gry najął Piotra Fronczewskiego, aby ten nagrał audiobooka z pierwszym rozdziałem książki! Słucha się tego świetnie, a dostępne jest za darmo na stronach DA – spróbujcie! Szkoda, że nie jest planowane wydanie całej książki w tej wersji.
  • Odkryłem ciekawy blog, prowadzony przez pisarza Piotra Wereśniaka – można nań znaleźć sporo interesujących artykułów, między innymi na temat kreatywności – czym jest, i jak ją utrzymywać.
  • GameMusic.pl – polska strona skupiająca się na temacie muzyki z gier komputerowej. Perełka, zwłaszcza, jeśli wybieracie się na Video Games Live.
  • Bezcenne rady dla tzw. “wolnych lanserów” ;).
  • Pakiet Unreal Engine 3 wypuszczony na świetnych warunkach za darmo – wciąż się zastanawiam, jednak trochę martwi mnie konieczność korzystania tylko z tego, co dali twórcy silnika przy swojej grze.
  • Demo Left 4 Dead 2 pojawiło się na pecetach, więc wypadałoby w końcu się z tymi zombiakami przywitać.
  • Waneko ułatwi nam sprowadzanie wszystkiego, co tylko zapragniemy (jeśli nie jest żywe i nie da się tego zjeść) z Japonii :)
  • Zawsze niezwykle inspirujące jest dla mnie oglądanie środowisk pracy rozmaitych twórców. Na Motywie można oglądać stanowiska komiksiarzy (2,3) :)
  • Wciąż mówiąc o DA:Początek - modelki z Maxima w roli panienek z gry – Morrigan wymiata.
  • I taka głupotka na koniec – Shut up woman, get on my horse. Niech będzie, że 18+.

Kultura, Przemyślenia Dodaj komentarz

k1 tagiTagi: 

followme

Mikroblogi dojrzewają. Coraz szybciej. Chociaż wciąż wiele ludzi w ogóle nie zdaje sobie sprawy z ich obecności, a jeszcze więcej uważa, że służą tylko do pisania o niczym i zaśmiecania sieci, to nadszedł dla nich bardzo ważny okres – próby osiągnięcia zysków. I to zarówno przez właścicieli, jak i użytkowników. Spotkanie przygotowane przez Maćka “Mediafuna” Budzicha i zespół LewisPR zwracało uwagę na te trendy i próbowało znaleźć w tym wszystkim jakieś pieniądze… jednocześnie pokazując, co dzięki mikroblogom mogą osiągnąć korporacje.

W zasadzie nie jestem związany w żaden sposób z PR czy marketingiem. Upraszczając wszystko do zasady jednego skojarzenia, jestem programistą, szkolę się aktualnie na pierwszym roku PJWSTK. Mimo to, koncepcja reklamy i pieniędzy w mikroblogach jest dla mnie bardzo ciekawym tematem – chociażby dlatego, że mając wiele projektów, dostaję miejsca, gdzie mogę je reklamować i pomysły, w jaki sposób to robić. Ponadto jestem aktywnym użytkownikiem mikroblogów, dlatego też interesuję się tym zagadnieniem z punktu widzenia konsumenta właśnie – mogę nawet powiedzieć firmom, jak się powinny “z nami” obchodzić, żeby nas nie męczyć i nie drażnić.

Okay, a teraz przejdę do sedna i napiszę kilka zdań opinii o każdej z prezentacji przedstawionych na MediafunLAB.

Grzegorz Kiszluk (redaktor naczelny magazynu Brief) „Nowe media – świetne narzędzie, ale pamiętaj o marketingu!”;

Wypowiedź Grzegorza Kiszluka, będąca wprowadzeniem do samej treści MediafunLABa, poruszała w zasadzie kwestie fundamentalnych prawd marketingu, o których wg Grzegorza nie wolno zapominać, nawet w erze nowych mediów. Paradoksalnie jednak, pokazywał dlaczego trzeba pamiętać na przykładzie tzw. “starych mediów” (bo też te nowe nie mają jeszcze dla siebie przykładów takich zaniedbań, jakie zdarzały się dawniej), przez co nie dla wszystkich jego prezentacja była potrzebna.

Paweł Tkaczyk (właściciel agencji reklamowej MIDEA) „Reputacja w Sieci”;

Chyba najbardziej konkretna prezentacja na MediafunLAB – Paweł Tkaczyk skupił się na budowaniu reputacji i, co ważniejsze, utrzymywaniu jej. Słusznie stwierdził, że reputacja to w tej chwili najpotężniejsza rzecz, jaką może posiadać marka – z nią wszędzie start jest ułatwiony, także na mikroblogach, gdzie możne niechętnie patrzeć na firmy wkraczające na nieswój teren, jeśli nie są one nikomu znane.

Łukasz Felsztukier (bloger, przedsiębiorca) – “Gdzie są pieniądze w mikroblogach?”;

Łukasz (aka ^Elcukro) mówił o tym, co w zasadzie było głównym problemem, którym miał zajmować się MediafunLAB – pokazywał konkretne ścieżki, którymi mogą podążać mikroblogi, ich użytkownicy oraz firmy korzystające z nowych mediów, by osiągać konkretne zyski. Niestety, było tu też trochę niepewności – nie da się ukryć, że problem monetyzacji komunikacji real-time nie jest łatwy do rozwiązania.

Andres Witterman (wiceprezes agencji LEWIS PR) – „Mikrobloging i jego wpływ na media i PR w Europie Zachodniej i USA“ (wykład w języku angielskim);

Bardzo ciekawa prezentacja, bo nieopisująca tylko naszego, polskiego poletka, ale biznesowy mikrobloging na całym świecie (czyli oczywiście Twitter, który, jak powiedział Andres, jest na świecie synonimem blogowania real-time). Muszę przyznać, że dawno nie słyszałem tak świetnego, prawdziwie brytyjskiego akcentu, dzięki czemu nie było żadnych problemów ze zrozumieniem angielskiego przecież wykładu. Andres opisywał największy problem stojący przed markami (a już aktualny) – nie ma czasu na oficjalne statementy w sprawie wszystkiego, firmy muszą teraz reagować na pytania czy wątpliwości natychmiast – od razu wiedzieć, co mają mówić, by nie zrazić do siebie użytkowników.

Mikołaj Gajewski (Redefine) – „Polska aktywność na Twitterze na podstawie twitt.pl”;

Wiadomo, Polacy wolą “swoje” serwisy – grono czy nasza-klasa, a nie facebook; blip, a nie twitter. Mimo to Twitter był znacznie wcześniej obecny niż Blip i nawet teraz jest silniej promowany przez media – dlatego też nie da się ukryć, że Polacy tam są. Mikołaj zdradził, że Twitt.pl był eksperymentem mającym na celu ocenić, jak wielu Polaków twittuje, jak oni to robią i o czym tam piszą. Statystyka jest ciekawa (polecam obejrzenie, jak już materiały z prezentacji będą dostępne), jednak prowadzi do konkluzji, że jesteśmy w temacie mikroblogów mniej więcej w okresie, który na świecie trwał na przełomie 2007 i 2008 roku.

Prezentacja Stowarzyszenia MłodyPR

Prezentacja ukierunkowana na “autolans”, jednak bardzo mi się podobała (być może dlatego, że też jestem studentem zaczynającym z dużymi projektami ;). Grupa studentów PR z Wrocławia nie mogła się doczekać możliwości zadziałania w kierunku, którzy studiowali, więc założyli stowarzyszenie, mające zajmować się promocją mniej znanych marek, które być może nie mogą/nie chcą inwestować w drogie kampanie reklamowe.

Małgorzata Kowalska, Piotr Nejman (mBank) – #mbank #korpo #microblogging – czyli podsumowanie kilkumiesięcznej obecność firmy na mikroblogach;

MBank jest na Blipie. To prawda, jest. I pomaga, to też prawda. Użytkownikom mającym konta w banku to się podoba – i to też jest prawda! Ale nie jestem pewien, czy cokolwiek więcej ich prezentacja przekazała… Tym niemniej dobrze, że firmy zbliżają się do swoich konsumentów.

Adam Zygadlewicz (NetGuru) – „FLAKER.PL – narzędzie nie tylko do firmowego lansu”;

Nie bardzo wiem, co sądzić o tej prezentacji… Flaker rzeczywiście ma bardzo wiele do przekazania (co udowadnia swoimi akcjami), ale próba przedstawienia tego nie była idealna. Ciągłe powtarzanie “Flakerzy są zajebiści” nie doprowadzi do tego, że sala w to uwierzy i zacznie głosić ten pogląd.

Ogólnie rzecz biorąc, MediafunLAB może poszczycić się tym, że poruszył tematykę, która jest melodią przyszłości, której nie mogą ugryźć “stare” media (czyli te, które wciąż są w zasadzie rządzące i mające poparcie w społeczeństwie). Trzeba dążyć do jakiejś formy monetyzacji (najlepiej nie takiej oczywistej – czysto reklamowej i utrudniającej życie użytkowników), ale jednocześnie trzeba pamiętać o tym, że mikroblogi prawdopodobnie są tylko przystankiem w rozwoju Internetu. Dlatego też wypada promować się teraz, zdobywać reputację, żeby w następnych etapach przodować i być zaufaną marką, lubianą przez ludzi, a nie obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku.

Inne relacje w chwili publikacji: PowerBlog, BrandDoctor, BożyDar

PS: Żałuję, że nie miałem już okazji pointegrować i poznać bliżej wielu ludzi z tej ciekawej branży, ale niestety był to ostatni dzień bardzo męczącego tygodnia plus czekał mnie maraton Dr House’a ;)

Inne, Przemyślenia, Web 1 Komentarz

k1

Aktualizacja Windows 7 RC do RTM

{ 04.10.2009, 16:12 }

Swego czasu opisywałem wrażenia z testów wersji RC Windowsa 7, na którego ostatecznie się przeniosłem z Windowsa XP. Wspominałem wówczas o tym, jak dobrym i ewolucyjnym projektem jest nowy OS od Microsoftu, zapominając jednak o takich rzeczach, których się na co dzień nie widzi, ale się je czuje – jak chociażby świetne zarządzanie pamięcią RAM (nie ma co się martwić, że jakiś tool zajmuje tyle a tyle z naszych cennych GB, bo nieużywany będzie zużywał tyle, co nic, a każdy potrzebujący program szybko dostaje pełen zapas pamięci). Przy W7 XP-ek jest nieprzyjemnie archaicznym OSem, dla użytkowników Visty “odetchnięciem”, więc przejście nań wydaje się co najmniej logiczne.

Jako że miałem już za sobą przeniesienie (ręczne) całego środowiska pracy z XP na nowy system, nie chciałem tego powtarzać przy przechodzeniu z Release Candidate na wersję końcową (RTM). A tu pojawił się pewien zgrzyt – Microsoft, oficjalnie rzecz biorąc, nie pozwala na taki myk i zaleca czystą instalację. Szczęśliwie ów zgrzyt da się ominąć… po to, aby wpaść w kolejny problem – w MSDNAA dostępna jest W7 Professional – skądinąd wystarczająca w stu procentach, ale jednak “niższa” wersja w porównaniu do Ultimate, dlatego też aktualizacja jest niemożliwa (z wyższej do niższej? to się nie godzi według MS :)). Okazuje się jednak, że wszystkie Siódemki to jedna zgrana rodzina i informacja o ich wersji to dwa wpisy w rejestrze, które można bezproblemowo edytować. Po tej modyfikacji można już swobodnie robić to, co niemożliwe, czyli aktualizować W7 RC do W7 Professional RTM. Chociaż uwaga – trwa to sporo dłużej w porównaniu do czystej instalacji i wedle niektórych jest mniej bezpieczne, także każdy powinien zadbać o kopię zapasową partycji systemowej i zastanowić się, czy w ogóle warto. Ja byłem pewien – moje środowisko to kupa softu i powiązań, a każde stawianie tego na nowo to co najmniej parę dni roboty.

Krok pierwszy – Pobieranie

Zacząć wypada oczywiście od pobrania pliku ISO i klucza z MSDNAA dostępnego na naszej uczelni. Ten krok powinien być oczywisty, a jeśli dla kogoś nie jest, to wystarczy dowiedzieć się, czy mamy do takiego dostęp, a jeśli tak, to jaki jest do niego adres dostępu. :) Samo pobieranie i rozpakowanie to już absolutnie żaden problem.

Krok drugi – 7000, 7100 i 7600

Blokowanie możliwości aktualizacji z RC do RTM czynione jest poprzez pewną liczbę w pewnym pliku, znajdującym się w ściągniętym ISO płytki. Liczba ta, to po prostu numer wersji, z której można aktualizować do RTM. Domyślnie wartość jej to 7100 – i chociaż teoretycznie Release Candidate to właśnie Win7 kompilacja 7100, to jednak w praktyce się to nie sprawdza.

Dlatego też musimy potraktować ISO naszej płytki jak zwykłe archiwum i rozpakować je, na przykład za pomocą aplikacji 7-Zip. Następnie wchodzimy do podfolderu sources i modyfikujemy plik cversion.ini, zmieniając parametr MinClient na 7000.0. Zapisujemy plik i nie musimy się już martwić, czy RTM a.k.a. komplikacja 7600 zainstaluje się na naszym komputerze.

Krok trzeci – Z dużego do mniejszego

Następnie trzeba skoncentrować się na zmianie wersji Ultimate na Professional naszej RC, bo tylko taka pozwoli nam na update do Professional-a z MSDNAA. Zmiana wymaga wejścia do rejestru i modyfikacji kluczy, ale jest bardzo prosta. Wciskamy Win+R i wpisujemy regedit, żeby uruchomić Edytor rejestru, a następnie rozwijamy klucz HKEY_Local_Machine, w nim Software, dalej Windows NT, Currentversion, gdzie wreszcie spoglądamy na wartości umieszczone w prawej części okna – odnajdujemy te oznaczone jako EditionID i productname. Klikamy dwukrotnie każdą z nich, zmieniając odpowiednio wartości “Windows 7 Ultimate” na “Windows 7 Professional” i “Ultimate” na “Professional“. Voila, update jest możliwy!

Krok czwarty – Zadbanie o miejsce

Jeśli nie mamy wystarczająco dużej partycji systemowej, możemy napotkać kłopot w postaci braku wystarczającego miejsca nań – a potrzebne jest wolne aż ~16,5 GB. Dlatego też teraz trzeba zwolnić miejsce, jeśli to jest możliwe, albo popartycjonować ostrożnie dysk, żeby zwiększyć partycję “C:\”. Do tego drugiego celu polecam program gParted, uruchamiany z płytki przy starcie komputera, gdyż jest chyba najbezpieczniejszy do takich operacji. Ja po przerzuceniu danych miałem mały problem z uruchamianiem systemu, który naprawiła opcja “Repair your computer” z DVD Windows 7 RC, które warto mieć pod ręką (a po instalacji RTM analogicznie wypada mieć go na przyszłość). To, jak odzyskamy miejsce, to już kwestia każdego z nas – ważne, żeby mieć te prawie 17 GB na “C:\”.

Krok piąty – Instalacja

Jeśli wszystkie poprzednie kroki zostały wykonane w stu procentach poprawnie, możemy już odpalić setup.exe z rozpakowanego wcześniej folderu płytki instalacyjnej i klikając dalej zainstalować Windows 7 (pamiętając, że robimy Update, nie nową instalację). Może to potrwać dość długo – nawet do dwóch, trzech godzin, w zależności od zainstalowanego softu, sprzętu, etc.

Krok szósty – Spolszczenie

Wszystko powinno już działać pięknie, z małym wyjątkiem – system jest po angielsku, a nie wszystkim musi się to podobać. O ile Ultimate w RC pozwalał na pobranie spolszczenia z Windows Update, to w edycji Professional już tak wygodnie nie jest i trzeba samemu zadbać o instalację pliku polonizacyjnego. Sam plik możemy pobrać z MSDNAA, jeśli jest tak dostępny (jako Language Pack w wersji x86 albo x64, w zależności od architektury procesora i zainstalowanego nań Windowsa), albo zdobyć go w sposób alternatywny. ;)

Sama instalacja spolszczenia jest dość prosta, chociaż nie automatyczna. Polecam skorzystanie z tutoriala dostępnego na forum Windows7.pl, gdzie wszystko jest bardzo klarownie przedstawione.

I to by było na tyle :) W poradniku, opartym oczywiście na własnych i świeżych jeszcze przeżyciach, wykorzystałem materiały ze stron:

Mam nadzieję, że się przyda. Ewentualne trudności proszę pisać w komentarzach, postaram się pomóc/skierować w odpowiednie miejsce w razie problemów. :)

Oprogramowanie 1 Komentarz

k1

Aktualności

{ 29.09.2009, 15:33 }

Troszkę się tutaj zaspało… blogowanie staje się zdecydowanie czymś coraz bardziej wymagającym, a przez to i wyczerpującym. Osobiście lubię stać pod nurt – nie chcę starać się o rozpoznawalność, czy nawet częsty tok pisania, tylko w celu zwiększania popularności. Mnie jako czytelnikowi RSSowemu nie robi specjalnej różnicy, jak często dostaję artykuł. Chodzi zawsze o dobrą treść, która nie jest tworzona przecież w zespole (gdzie ktoś mógłby smarować coś za mnie), za którą nie dostaję pieniędzy, więc proszę się przyzwyczaić, że przerwy na dRaiser’s hw były, są i będą, czasem niezapowiedziane, i być może wbrew pozorom, ale czynione w celu zachowania jakości materiału.

U mnie dzieje się sporo. Dostałem jakże imponujący tytuł studenta, i to szkoły, jaką wcześniej sobie upatrzyłem i którą sporym wysiłkiem udało mi się “zdobyć” – Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych. W końcu mam szansę na zdobywanie wiedzy, która uczciwie mnie interesuje i którą uważam za konieczną w moim rozwoju, bez zbędnych dodatków (tę lukę wypełniam sobie sam :). Oczywiście, bycie studentem nie polega tylko na nauce – wprawiam się, aby pozostałe aspekty tego okresu życiowego wypełniać w całej okazałości.

Miałem okazję dwukrotnie w tym roku odwiedzić na tydzień Bieszczady, z czego oczywiście skorzystałem – jest to świetny rodzaj wypoczynku, zwłaszcza, że zahaczyłem o imprezę zwaną ŁupStokiem – serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy tam byli, a także tych, którzy bez googlania potrafią określić, co to za impreza jest. :-)

Odpocząłem, więc wypada zacząć pracować nad marką. Sukcesywnie, chociaż powoli, zbieram ludzi do wykreowania ciekawych projektów, jakie od dłuższego czasu potrafią utrzymać się w ToDo, pomimo ostrej selekcji – są to przede wszystkim startupy, ale także gry komputerowe i aplikacje (w końcu domena odzyskuje swoją rację bytu :). Na bieżąco kolekcjonuję też wszystkie pomysły i idee, aby rozwijać je w interesujące dzieła fabularne. Wszelkiego typu – opowiadań, powieści, filmów, gier. Mniemam, że uda mi się Was zaskoczyć.

Recenzje prawdopodobnie z tego bloga znikną, jako takie – aktualny ich spis jest dostępny zawsze na podstronie Czytelnia, a wkrótce, wraz z rozwijaną stroną domową, będą umieszczane w odpowiednich tematycznie miejscach. Zastanawiam się jeszcze nad informowaniem o każdym nowym artykule w mininotkach, albo chociaż nad udostępnieniem dodatkowego kanału aktualności.

Tutaj pewnie zrobi się trochę prywatniej, trochę bardziej życiowo, trochę bardziej pomieszanie, ale na pewno nie gorzej. :-)

Inne, Przemyślenia 1 Komentarz

Mini

feed

2010 (1)

Wszystkiego najlepszego, oczywiście. Aby w górę. :)

Dobry dzień dla graczy (+)

Subiektywne growe newsy dnia:

* filmik promocyjny z Wiedźmina 2 opuścił studio CDPR
* jutro pierwszy epizod Tales of the Monkey Island będzie dostępny za free ( http://www.telltalegames.com/ ), a remake Secret of Monkey Island ma obniżkę 50% na Steamie (w przeliczeniu 19zł!)
* demo NFS: Shift w sieci http://www.gry-online.pl/S013.asp?ID=48311
* pecetowe premiery Batman: Arkham Asylum, Resident Evil 5 i NFS: Shift.
Ciekawy dzień dla graczy :)

Na czym polega praca Rzeźnika drzew (+)

Spragnionych nowej treści zapraszam na Strefę RPG, gdzie można przeczytać kolejną recenzję mojego autorstwa – opisuję tym razem “Rzeźnika drzew”, zbiór opowiadań Andrzeja Pilipiuka. Zachęcam do lektury (i dyskusji!) i proszę jeszcze o trochę cierpliwości – obiecane zmiany wakacyjne i częstsze pisania już wkrótce, aktualnie awansowałem na studenta i wciąż odpoczywam. :)

Antychryst (+)

Antychryst_Larsa_von_3234554

Zainteresowany ciekawą tematyką i scenami specjalnymi utworzonymi ze współpracą z Platige Image, udałem się na “Antychrysta” Larsa von Triera. Niestety, okazało się być to pomyłką, zwłaszcza, że oglądałem go z przedstawicielką płci pięknej – miał być horror, być może w jakiś sposób ambitniejszy od innych przedstawicieli tego gatunku. Tymczasem film nie dość, że nie był straszny, to nadzwyczaj okrutny i obrzydzający w pewnych momentach, a co gorsza – bez żadnego przesłania.

Nie mam nic przeciwko kontrowersji, ale niech ma ona chociaż jakiś sens.

Relacja z prezentacji Dragon Age (+)

I o to jest – zapraszam!

Dragon Age

Dragon Age: Początek – relacja z pokazu! (+)

Już 8 lipca wspólnymi siłami – moimi i pozostałych redaktorów StrefaRPG – będziecie mieli okazję dowiedzieć się wielu ciekawych informacji na temat nadchodzącego cRPG – DA:P. Zapraszam!

Krótka przerwa (+)

Krótka, bo trochę ponad tygodniowa prawdopodobnie – do 1 lipca jestem zupełnie bez dostępu do Internetu, potem zaś pracuję… zobaczymy, co będzie.

Bądź ambitny! [Mini] (+)

Bo dla chcącego nic trudnego! :)

Assassin 2 (2)

Szykuje się niezłe skakanie od Ubisoftu – po stosunkowo prostym, ale bardzo satysfakcjonującym Prince of Persia otrzymamy drugą część z planowanej trylogii o zabójcy z zakonu Assassynów. Spodziewałbym się poprawek w rozgrywce i rozbiciu monotonii, ale nie liczyłbym na specjalną zmianę w samym stylu gry – Ubi nie robi skradanek, za to robi świetne platformery, i na taką grę liczę. Walka z Templariuszami w Wenecji to jeden z murowanych hitów tego roku – wypada nań czekać także z powodu niezwykle tajemniczego zakończenia pierwszej części gry.

Trailer (z konferencji E3):

AC2trauler

Adtaily też u mnie (+)

adtailyStało się – i ja dołączyłem do testów platformy reklamowej przeznaczonej dla blogów i małych serwisów, czyli Adtaily.com. Aktualna cena wyświetlania boksu za dzień wynosi niecałe 2zł, zobaczymy po 2-3 dniach, w którą stronę należy ją ruszyć.

Zachęcam do korzystania – tak prostego i wygodnego systemu jeszcze nie było :)

Edycja: Cena została zmniejszona (chciałem zrobić to od razu, ale miałem problemy techniczne) do poziomu 2,85zł. Na razie testowo – zapraszam do wykupu!

Edycja2: Cena jeszcze niższa! 1zł + prowizja dla Adtaily – reklama w cenie batonika :)

  • Archiwum
  • jacek piekara openid PHP serial Wordpress torrent manga programowanie grafiki tvn24 blip web2.0 Sprzęt starcraft rpg General draiser.gamedev.pl blogosfera 3d RSS małe-i-przydatne blizzard reklama g2bp 2d Mozilla wiedźmin absurd Film filmy placebo fallout anime programy Komiks dns imprezy Youtube Google świat tv Fun mp3 crpg Internet Gry