1
Tagi: kubuntu,
linux,
open source,
programy
Już niegdyś miałem ochotę na “zmiany w życiu”, a konkretniej – zobaczenie, jak to się żyje z tym pingwinem. No to sobie spróbowałem, a jako distro wybrałem Ubuntu 5.04 (później 5.10). Ale po wielu nieprzyjemnych przygodach, tak z samym systemem jak i choćby problemami z MBR, zrezygnowałem na czas dłuższy. A teraz powróciłem…
Oczywiście, numerki poszły w górę, ja też wiedząc czego się spodziewać byłem przygotowany na więcej wyrzeczeń i miałem odpowiedni zapas samozaparcia. Jako że uważałem też już, że GNOME fee, spróbowałem tym razem Kubuntu (Ubuntu, tylko z systemem graficznym KDE). W wersji 7.04, szybko aktualizowanej też na 7.10 (no proszę, żeby zainstalować system i od razu mieć okazję go aktualizować… :D).
Czytaj dalej »
Inne, Przemyślenia 1 Komentarz
9
Tagi: microsoft,
open source
Organizacja Open Source Initiative (OSI) zaaprobowała dwie licencje oprogramowania stworzone przez Microsoft. (…)
Przyjęte przez OSI licencje to Microsoft Public License (Ms-PL) oraz Microsoft Reciprocal License (Ms-RL). Obydwie spełniają 10 kryteriów otwartej licencji. Microsoft postanowił przekazać je do oceny OSI w lipcu.(DI)

I wszystko fajnie – zgadzam się z argumentami przewodniczących OSI, że zasady organizacji nie mogą nikogo dyskryminować i MS ma pełne prawo dołączyć. Zastanawiające jest to jednak z zasadniczego powodu – firma zawsze była otwarcie przeciwna standardom OS (a może nie tyle przeciwna, ile sama nigdy nie chciała się doń zastosować), a jej działania były przez popleczników ruchu bardzo potępiane. Nie wspominając o tym, że licencje produktów Microsoftu nigdy nie były otwarte czy choć podobne (wręcz przeciwnie, jak wiadomo, firma bardzo aktywnie ściga i kara używających jej programów nielegalnie), a sprawy dotyczące niechęci MS co do udostępnienia fragmentów kodów ciągną się, jak wiadomo, od dobrych kilku lat i wciąż nie ustają.
Co więc może oznaczać przyłączenie się do ruchu Open Source?
Firma wykonuje rzeczy sprzeczne ze swoją dawną polityką, co bardzo zastanawia. Powody bynajmniej nie są oczywiste. Jak dla mnie albo próbuje zdobyć zaufanie i zainteresowanie większej liczby osób swoimi produktami (inna sprawa, że czy tak naprawdę jest im to potrzebne?), albo… chce zdobyć tych, którzy mniej siedzą w temacie, a są zwolennikami ruchu OS, i wybierają raczej produkty konkurencji, z samej racji, że do tego ruchu należą. Tylko że licencje nic nie mówią o darmowości wydawanych programów, co jest chyba głównym powodem popularności Open Source – więc takie działanie jest z góry skazane na porażkę. Muszą być więc jakieś inne aspekty, których nie zauważam, albo działanie firmy jest znacznie bardziej prozaiczne i ma za zadanie dorzucić do puli firmy trochę kasy z racji udawania przynależności do w/w ruchu. Bo nie wierzę w dobre intencje Microsoftu i prezentowanie kodu (jest to zawarte w tych licencjach) za frajer :)
Treści licencji do przejrzenia na opensource.org – Ms-PL i Ms-RL.
Przemyślenia, Web 9 Komentarze